,

Jak zacząć ćwiczyć i nie odpuścić?

Jak zacząć ćwiczyć i nie odpuścić?

Zaczynasz, przerywasz, znów zaczynasz, znów się poddajesz i tak w kółko. Tak właśnie wygląda Twoja aktywność fizyczna? Czas to zmienić. Chcesz, ale nie wiesz jak? Nie ma na to magicznej, uniwersalnej recepty. Najwięcej zależy od Ciebie: Twojej motywacji, systematyczności i nastawienia, ale… jest kilka zasad, które pomogą Ci wytrwać w postanowieniach. 

Zaczęłaś? Już nie odpuszczaj!

Najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok. Jeśli już zaczęłaś, to połowa sukcesu jest za Tobą – naprawdę. Nieważne, jakiej jakości są te początki. Możesz nawet odpadać z zadyszką po 5 przysiadach. Następnym razem już zrobisz 6, potem 10 i ani się obejrzysz, a będzie już 20 czy 50. Tak to działa: aby osiągnąć jakiś efekt, trzeba po prostu zacząć. Jeśli będziesz siedzieć w miejscu i bardzo chcieć, to na chceniu się skończy. Nic nie zrobi się samo, a wielkie chęci niestety niczego nie przyspieszą ani nie ułatwią, jeśli nie przełożą się na działanie. 

Ćwiczysz po to, by schudnąć lub nabrać formy. Takich jak Ty są dziesiątki. Każdy kiedyś zaczynał i nikt nie urodził się perfekcjonistą. Trening czyni mistrza – ale aby tak było, trzeba go zacząć. Nieporadnie, niedokładnie, ale zacząć! 

Nie porywaj się z motyką na słońce

Najgorsze, co możemy sobie robić, to nierealne założenia. Wydaje nam się, że jeśli wyznaczymy sobie trudniejszy, bardziej ambitny cel, to motywacja do jego osiągnięcia będzie większa. W rzeczywistości jest jednak dokładnie odwrotnie. Im trudniejszy cel założysz, tym łatwiej poddasz się po drodze, przy okazji udowadniając sobie, że się nie nadajesz i to nie dla Ciebie.

Wyznaczaj sobie więc małe, realne i proste cele. Nawet, jeśli na początku będziesz się z tego śmiać i uważać, że to ćwiczenia dla dzieci, to każdy taki “niby trening” przybliży Cię do kolejnych osiągnięć. Z każdym kolejnym treningiem możesz podnosić sobie poprzeczkę i będzie to o wiele zdrowsze niż rzucenie się wprost z krzesła na maraton!

Ćwicz w parze z przyjaciółką

Najtrudniej zacząć, tym bardziej, jeśli nie do końca wiesz, co robić. W sieci jest mnóstwo filmików trenerek fitness, ale nawet te dla początkujących wyglądają jak przygotowanie do maratonu. Co robić? Na pewno nie usiąść i nie czekać na cud. 

Zmotywuj swoją przyjaciółkę/sąsiadkę/kuzynkę – kogokolwiek, kto jest w podobnej sytuacji do Ciebie. Usiądźcie na podłodze i zróbcie cokolwiek. Przysiad, pajacyki, skłony, wymachy rąk. Pośmiejecie się, powygłupiacie, ponarzekacie, że to bez sensu i wyglądacie głupio, ale… jakby nie patrzeć, coś właśnie zrobiłyście. Kolejnym razem okaże się, że ciało nie stawia już takiego oporu, a jeszcze następnym odkryjecie, że ruch sprawia wam przyjemność i możecie coraz więcej i więcej… Tak właśnie wygląda początek drogi do sukcesu. Po prostu wstań i coś zrób. Reszta wyjdzie sama!

Nie chciej od razu spektakularnych efektów 

Niezależnie od tego, czy Twoim celem jest redukcja wagi, czy wzmocnienie ciała, nie nastawiaj się na nic. Skup się na systematyczności i czerpaniu przyjemności z ćwiczeń, a nie na tym, by odhaczać kolejne zrealizowane punkty. Wsłuchaj się w siebie i swoje ciało, a nie działaj wyłącznie dla realizacji celu. Efekty przyjdą – prędzej lub później. Nie ma co więc porównywać się z innymi, bo każdy realizuje cele w swoim tempie i nie jest to żaden wykładnik. 

 

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej oraz socjologii i komunikacji społecznej. Technik usług kosmetycznych, miłośniczka zwierząt. Dzielę się z Wami moim doświadczeniem i spostrzeżeniami, przede wszystkim ze świata beauty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *